Biuletyn Informacji Publicznej

Konferencja Wikimedia Polska 2007/co nie wyszło

Wikimedia Polska, polski partner Fundacji Wikimedia.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Co nie wyszło - czyli główny mieszacz bije się w piersi, choć nie zawsze w swoje :)

Stworzyłem ten samobicz pod wpływem wielu podziękowań i powstających: koncepcji i raportu.

  1. Utrzymanie pierwotnego, zamierzonego kosztu pobytu, czyli: 25 zł/osobę/dzień
    1. Dlaczego tak się stało? Pierwsza, ważna przyczyna to brak pisemnej umowy, (której nikt nie spisał) tuż po warsztatach - szkoda, bo już wtedy można by było rozpocząć odpowiednie działania.
    2. Wzrost cen towarów i usług wpływających na tzw. koszty własne (olej opałowy, energia elektryczna)
    3. Wahania kosztu pobytu w różnych okresach czasu - 75 - 100 - 150 - 105zł - z pewnością dezorientowały przyszłych uczestników (ktoś nawet mi napisał: 150-105 "czeski" błąd :) ). O ile ostatnie wahanie było sympatyczne to pierwsze nie.
  2. Krótki czas konferencji i CZAS jako taki
    1. Nie wiem kto ... zaprawdę powiadam WAM - nie wiem kto ...zadecydował inaczej. Ja, chciałem, żebyście tu siedzieli cały tydzień. Moja pierwsza propozycja terminu obejmowała cały okres od 27 kwietnia do 7 maja - oczywiście z przyczyn miejscowej organizacji (sprzątania etc...) należało ten termin okroić do 28 kwietnia - 6 maja.
    2. Z czasem konferencji wiązały się zaplanowane wycieczki, zajęcia (wykłady, warsztaty), spotkania na szczeblu (...) czas posiłków
    3. Jak zauważyliście starałem się pilnować czasu- ale zapomniałem, że nie jesteście moimi uczniami ;) .
    4. Pierwszy lag to założenie WIFI na sali obrad... Nie mam pojęcia dlaczego nie zadziałało na starcie - w przeddzień poszło (złamany przewód w drzwiach... ?)
    5. Drugi to sygnaliści- którzy spóźnili się w konsekwencji wcześniejszej pracy przy zakładaniu kabla :( . Dobrze, że zagrali tylko dwa, wcale nie krótkie sygnały.
    6. Trzeci i czwarty to powrót z przerwy kawowej i obiadu. Tu też zapomniałem, że nie jesteście uczniami śpieszącymi się na zajęcia ;)
    7. Kolejny lag w drodze do rezerwatu pokazowego żubrów. Dobrze, że siatkarze mieli pierwszeństwo :)

      Kolejne dwa dni to ponownie "powroty" ze śniadań obiadów i kolacji. (Panie na kuchni uśmiechały się: nasi zdążyliby przez ten czas trzy razy zgłodnieć :)
    8. Muzeum poszło całkiem sprytnie, ale według moich obliczeń: 10 osób spóźniło się ostatnim transportem na zajęcia około 40 minut. Dlaczego? :) :) Przewodnik drugiej grupy: ...miałem dwóch takich, co pytali o wszystko ...( tu uśmiech), Przewodnik trzeciej grupy: ... no ja czekałam na drugiego.... Przewodnik czwartej grupy: ... trzecia grupa marudziła... rekord świata 1.20 a może i nawet 1.30 (uśmiech i wielkie oczy)
    9. Walne - czas rozpoczęcia chyba się przeciągnął - ale nie wiem dlaczego aż taaaaak, 15 minut zrozumiałem, ale ponad godzinę... Choć wiem, że ludzie schodzili z obiadu, sklepów itp, że wciągali się na członków. Natomiast po Walnym (po wycieczce do rezerwatu ścisłego)... zabrakło rozgałęziaczy :( . Zajęcia w komputerowej w szkole musiały czekać na kable i papierkologię po Walnym. Nie sądziłem, że Walne może tak długo trwać :( . Nie sądziłem też, że WiFi będzie potrzebne w trzech miejscach na raz. Nerwowa atmosfera panowała i na auli i w pracowni :( ... a jeszcze kot (czy cuś) zaplątał się w kabel i Poliemu mało laptop skrzydeł nie dostał :)
    10. W przerwie Walnego rezerwat ścisły. Nieprzyjemną atmosferę wywołała wiadomość, że kto nie zapłacił za bilet nie jedzie... Niestety było takich osób kilka :( . Całego zamieszania miało nie być właśnie z powodu oszczędzania czasu - na jednego przewodnika przypada max 20 -22 osoby zgłosiło się i zapłaciło 66 osób - rachunek prosty potrzeba 3 przewodników- o czym poinformowałem BPN... W ostatniej chwli zrobiło się 71 osób - szkoda, bo bilety już kupione a pod bramą rezerwatu kasy brak :(. Paradoksalnie atak bólu brzucha młodego Wikipedysty (mam nadzieję, że to nie klimat Białowieży) zwolnił 4 miejsca i za tę jedną osobę (71- 4 =67 67/3= 22*3 +1) mam nadzieję bury nie dostanę :). Wygląda na to, że powinienem kilkakrotnie przed obiadem na auli i na stołówce powiadomić społeczność o drobnej- choć jednak tak istotnej zmianie.
    11. Czwartek, 3 maja - BIG LAG śniadanie ... Zapomniałem, zapomniałem, zapomniałem - poprzedniego dnia przypomnieć Zarządowi, że czeka o 8 z rana Carska (program programem ale przypomnieć można było)


    12. Czego nie zwiedziliśmy bo czas był napięty... a mogliśmy?
      1. Kościół rzymskokatolicki jego wystrój i wieża,
      2. Cerkiew prawosławna i jej ołtarz,
      3. Szlak Dębów Królewskich,
      4. Ścieżka Żebra Żubra
      5. wycieczka kolejką wąskotorową z Hajnówki do Topiła

Przepraszam, za wszystkie swoje grzechy - te o których zapomniałem wymieniajcie poniżej. Mam nadzieję, że ta spowiedź przyda się następnym organizatorom (może mówię do siebie :) )

Gdybyś nie przypomniał, to bym nie pamiętał ;) Czasu było mało, bo go z polim napięliśmy mocno (nie twoja w tym wina ;) Nawet jeślibyśmy mieli więcej czasu, to i tak byłoby jeszcze sporo rzeczy, których nie zwiedziliśmy/zrobiliśmy/wypowiedzieliśmy. Zrobimy jeszcze kilka, kilkanaście edycji konferencji, aż w końcu dojdziemy do poziomu medalowego ;) Przykuta 10:47, 8 maj 2007 (CEST)
Chaos w czasie konferencji to rzecz normalna. Nikt nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć. Na wszystkich konferencjach na których byłem w życiu zawsze coś nie zagra tak jak było zaplanowane, ludzie się wolno schodzą na zajęcia itd. i to ma miejsce nawet w przypadku konferencji, które organizują wyspecjalizowane w tym firmy. Ogólnie jednak z grubsza trzymaliśmy się planu i konferencja nie rozeszła się "w szwach", co wskazuje na to, że była w zorganizowana dość porządnie - na pewno najlepiej ze wszystkich, które były dotąd, a Beentree odwalił naprawdę kawał dobrej roboty. Polimerek 12:20, 8 maj 2007 (CEST)

Oj, Beentree, Bentree... :-) Jak ktoś nie był, to jeszcze faktycznie gotów by pomyśleć, że jest się z czego w piersi bić. Z wieloma osobami rozmawiałam w Białowieży i wszyscy byli zachwyceni. Brak doświadczenia z naszej strony w czym innym wyszedł: że nie przewidzieliśmy, iż będzie tyle osób nowych, zupełnie nie związanych z projektem. Nie tylko trzeba im pokazywać, jak edytować wiki, ale czasem w różnych sprawach, banalnych nawet, nie wiedzieli, do kogo się zwracać. Mnie było widać, to wszyscy oni złazili się do mnie, ale IMO powinno być bardziej wyeksponowane, kto jest organizatorem (ja sama, jak nie miałabym okularów na nosie, to z tych identyfikatorów nie doczytałabym, może inne kolorystycznie?). I na Walnym, z tych samych powodów, zarząd powinien się był pokazać po kolei i przedstawić -śmiem twierdzić, że nowi członkowie nie tylko nie znali nowych kandydatów do zarządu, ale i nawet składu zarządu obecnego na sali. Jadwiga 12:29, 8 maj 2007 (CEST)

I jak już tu się bijemy, to nie zapominajmy nigdy o oficjalnych podziękowaniach, nic nie kosztuje, a miło. Beentree, listę do podziękowań miałeś przygotować. Jadwiga 12:29, 8 maj 2007 (CEST)

Niestety pełna lista będzie dopiero w czwartek, może jutro (nie pytajcie proszę dlaczego :) )--Beentree 14:21, 8 maj 2007 (CEST)


To wszystko, to jakiś ohydny POV. Wyszło świetnie i nawet powyższa krecia, konspiracyjna i dyfamacyjna robota kogoś, kto się podszywa pod konto Beentree, nie zmieni mojej opinii o jego wielkim sukcesie. Wulfstan 19:04, 8 maj 2007 (CEST)

Wulfstan chmmm tylko że to niestety ja- ten sam co Ci na trzy dni rower zamknął. Masz rację trochę się napracowałem. Ale do roboty ...zaganiał mnie Polimerek (inni również). Jadwiga, Nova i Drozdp wraz z rodzinami i przyjaciółmi w dwa dni wcześniej i w przeddzień też nie próżnowali. Drobiazgi, które się pojawiły na auli- banery, napis i wiele róznych ustaleń padło bez mojej - niepotrzebnej zgody :) . Wybacz, że POV'izuję i przewracam do góry nogami swój wizerunek w Twoim zwierciadle... ale zaprawdę powiadam Ci dziś - mam nadzieję, że za rok tych błędów nie powtórzę- albo nie powtórzy je ten kto się podejmie, albo też błędy będą mniejsze i do ominięcia ... (choć jak powiedziała Nova - pływałem) i po to przede wszystkim to cudo stworzyłem--Beentree 19:42, 8 maj 2007 (CEST)

A to i ja się wypowiem ;). Jeden podstawowy, niewybaczalny, okrutny i bezpardonowy błąd konferencyjny jaki się wkradł to ... niemożność osobistego podziękowania Beetree przed wyjazdem z Białowieży, za tą całą kupę dobrej roboty oraz zajęcia pozazlotowe (oczywiście mam na myśli plener:). Zdanie jest moje i mojego chopa, a także nad tym faktem ubolewali: Pimke z Anią. Pleple2000 21:48, 8 maj 2007 (CEST)

Pleple smutno mi... a tak chciałem Cię uściskać ;)--Beentree 22:02, 8 maj 2007 (CEST)